22.01.2017

Dlaczego rosyjscy wspinacze są najlepsi na świecie?

Siedzę ze znajomymi na rynku Niepodległości oglądając eliminacje Zako Boulder Power. W pewnym momencie mój wzrok przyciąga jeden z uczestników. Chłopek-roztropek, nie mam pojęcia kim jest, budowa ciała mało wspinaczkowa, a jednak całkiem nieźle się wspina. Kilka minut później „całkiem nieźle” doprowadza mnie do kompletnego opadu szczęki, gdy jeden z najtrudniejszych problemów ów chłopak pokonuje na samych rękach. Do końca zawodów będzie widać wyraźną różnicę między nim a resztą uczestników. Teatr jednego aktora, a aktor zwie się Alexandr Stiepanow. Pochodzenie: Rosja.

W Lodowym Pucharze Świata rosyjska dominacja jest ewidentna. Czasówki to praktycznie zawody krajowe, w prowadzeniu w pierwszej dziesiątce zdecydowanie dominują rosyjscy wspinacze, niezależnie czy mówimy o wynikach wśród mężczyzn czy kobiet.

Wydawało mi się kiedyś, że te wyniki to czysta statystyka: Rosja jest krajem, który jako jedyny wystawia przewidziany regulaminem komplet zawodników. Na chłopski rozum, jeśli z Polski przyjeżdża jedna osoba, a z Rosji ponad 20 to wiadomo, kto będzie „dominującą narodowością”.

Jednak statystyka to nie wszystko. Jest znacznie prostsza odpowiedź na pytanie: dlaczego Rosjanie są najlepsi (bądź dominują czołówkę zawodniczą)? Bo ciężko na to pracują.

rosyjscy wspinacze

Na treningu rosyjscy wspinacze nie uznają kompromisów (fot. autorka)

W  Moskwie spędziłam dwa tygodnie. Przyjechałam trenować przed zawodami korzystając z gościnności i chęci pomocy moich przyjaciół ze wschodu. Wiedziałam, że będzie ciężko. Zwłaszcza, że przyjechałam z problemami zdrowotnymi nie wiedząc w jakim stanie jest organizm i ile wysiłku fizycznego będzie mógł znieść. Nie przyszło mi jednak do głowy, jak może wyglądać rosyjski trening. Po pierwszych dwóch dniach tego treningu musiałam odpoczywać trzy dni. Później zaczęłam się przyzwyczajać.  Przyzwyczajać do porannego wstawania, codziennych zajęć, zimna, bólu. Przede wszystkim do bólu.

Rosjanie nie uznają żadnych wymówek

Po pierwszych dniach nie mogłam spać, bo obite palce u nóg bolały jak cholera. Teraz mam krwiaki pod paznokciami i w ogóle się nie przejmuję. Na dłoniach zrobiły mi się krwawe odciski? Przebić, oczyścić, zakleić, trenować dalej. Pogorszyło mi się z chorobą i źle widziałam? Wspinałam się brailem. Obciążenia treningowe były takie, że nauczyłam się wykorzystywać przeponę. Kto mnie zna, ten wie, że wspinam się raczej w ciszy i jak umieram podczas wspinania, to też w ciszy. Teraz niekiedy cieszyłam się, że trenujemy wcześnie rano i na ścianie nikogo nie ma. Powiedzieć, że wydawałam z siebie dźwięki jak jeleń na rykowisku to nic nie powiedzieć. Były krzyki, był płacz i zgrzytanie zębami (dosłownie). Słowem: było ostro. Ale ostrość się przekłada. Dwa tygodnie w Moskwie dały mi więcej niż kilka miesięcy treningów w Polsce.

Przyjechałam do Rosji wiedząc, że moimi największymi problemami we wspinaniu są wytrzymałość i technika. Postanowiłam skupić się na tym pierwszym uznając, że drugie pominę poprzez odpowiednią poprawę siły.  Po kilku dniach już wiedziałam, że nienawidzę trenować wytrzymałości. Każdy wyjazd na ścianę zaczynał się od psychicznej walki z samą sobą. Żeby wstać, żeby pojechać, żeby zrobić trening…

Okazało się, że rosyjska szkoła nie tylko poprawia stan fizyczny ciała, ale także wzmacnia psychikę. Jedziesz, bo tak trzeba. Trenujesz, bo tak trzeba. Dostajesz chłostę. I znowu trenujesz, bo tak trzeba. Czasem krzyczysz. Czasem płaczesz. Czasem trener Cię ochrzania tak, że masz ochotę rzucić to wszystko, a jednak trenujesz dalej. I mało co daje Ci taką satysfakcję, jak usłyszeć od trenera, że dobrze się dziś spisałaś. Że się starałaś.

wspinaczka w Rosji

Rosyjska szkoła poprawia stan fizyczny i wzmacnia psychicznie – autorka podczas treningów (fot. po lewej Pavel Dobrinsky, fot. po prawej autorka)

Pamiętam jeden dzień, gdy pojechałyśmy na ścianę tylko we dwie z Katią. Przed właściwym wspinaniem robiłyśmy różne ćwiczenia około-siłowe m.in. podciąganie. Wisiałyśmy obok siebie pracując nad bicepsami, które coraz bardziej odmawiały posłuszeństwa. I wśród przyspieszonych oddechów co jakiś czas dało się słyszeć „dawaj, dawaj”. Raz z polskim, raz z rosyjskim akcentem. Obie dostawałyśmy taką samą chłostę, obie jechałyśmy na tym samym wózku, obie wzajemnie się dopingowałyśmy wiedząc, że dobra motywacja potrafi zdziałać cuda.

Do domu wracam szczęśliwa

Głównie dlatego, że przez ostatnie cztery dni w Moskwie ciągle słyszałam „odpoczniesz w Polsce”, w związku z czym można uznać, że jestem żywym trupem. Trupem, który wykonał kawał dobrej pracy i który przez dwa tygodnie uświadomił sobie, że tak naprawdę rosyjska dominacja na zawodach wynika z morderczych treningów i dobrego przygotowania. Nikt tu nie dostał mocy i siły w prezencie. I szczerze powiedziawszy, niewielu znam Polaków, którzy z własnej woli wchodzą w taki reżim treningowy. Nam się po prostu nie chce. I to niechciejstwo jesteśmy w stanie uzasadnić tysiącem wymówek. Że praca, że rodzina, że mi za to nie płacą, że dla przyjemności…

Większość znanych mi wspinaczy „trenuje” po prostu się wspinając (najczęściej po tym, co im dobrze idzie i sprawia przyjemność). W związku z czym dostarczane bodźce do organizmu dają jakiś tam efekt, choć niewielki. Bo gdy mięśnie zaczynają odmawiać posłuszeństwa i przestaje nam się zginać, kończymy „trening” i idziemy do domu z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Za wschodnią granicą w tym miejscu kończy się rozgrzewka, a trening dopiero zaczyna.

rosyjska szkola wspinaczki

Tsaritsyno Park niedaleko Moskwy (fot. autorka)

PS.
– Co Ty tam piszesz? – pyta Katia
Tekst dla 8a.pl. Oni mają taką stronę, gdzie członkowie ich Teamu piszą różne artykuły – odpowiadam
I o czym piszesz?
Taki felieton, dlaczego Rosjanie są najlepsi na świecie.
Bo są szaleni – odpowiada ze śmiechem Katia i wraca do treningu na drążku.

Udostępnij

W Temacie

Strona wykorzystuje pliki cookies w celach wyłącznie statystycznych. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies. Dowiedz się więcej.